Aktualności

Quincy Ford: Czuję dreszczyk emocji

BG0A6399

Rozmawiamy z Quincym Fordem, który w zeszłym sezonie bronił barw Energa Czarnych Słupsk, a obecnie jest zawodnikiem PGE Startu Lublin. Już w najbliższą sobotę amerykański skrzydłowy zmierzy się z kolegami z byłego klubu.

Drużynom gości zawsze jest trudno o zwycięstwo w Słupsku. Co twoim zdaniem ma na to największy wpływ?
Na pewno duże znaczenie ma wyraźnie odczuwalna przewaga własnego parkietu. Kibice w Słupsku podchodzą z niezwykłą pasją do koszykówki i każdy, kto grał w hali Gryfia, wie, jak dużo energii zespół gospodarzy otrzymuje od swoich fanów. To świetne środowisko do gry, dlatego spodziewam się fajnego widowiska w sobotnie popołudnie.

To będzie dla ciebie sentymentalny powrót?
Słupsk na zawsze pozostanie istotną częścią mojego życia, ponieważ urodził się tam mój syn. Dlatego nigdy nie zapomnę tego miasta. Będzie miło do niego wrócić i zobaczyć trochę znajomych twarzy. Z pewnością czuję przed nadchodzącym spotkaniem dreszczyk emocji.

Jednocześnie, chciałbyś tym wszystkim znanym ci osobom popsuć humory i wygrać mecz...
Taki jest plan! Wiadomo, że zamierzam walczyć o zwycięstwo z moją obecną drużyną. To normalne w sporcie. Zobaczymy, jak to się ułoży na boisku podczas meczu. Liczę na to, że oba zespoły pokażą się z jak najlepszej strony i zapewnią kibicom sporo emocji.

Drużyna, w której występowałeś w zeszłym sezonie, znacząco się zmieniła, prawda?
Zgadza się. Jest w niej zupełnie inna dynamika, prezentują także odmienny styl gry. Mimo wszystko w klubie pozostał trener Roberts Stelmahers oraz trzech polskich zawodników, z którymi grałem: Jakub Musiał, Michał Nowakowski oraz Szymon Tomczak. Dokooptowano do nich dobrych graczy zagranicznych, więc na pewno mają ciekawie zbilansowany skład.

W barwach Czarnych często musiałeś z konieczności grać jako center. W PGE Starcie zazwyczaj pełnisz rolę silnego skrzydłowego. To oznacza, że czekają cię bezpośrednie pojedynki z Michałem Nowakowskim?
Myślę, że najprawdopodobniej tak i nie mogę się ich doczekać. To był bardzo dobry kolega, fajna osobowość w szatni. Znamy swoje mocne i słabsze strony, więc ciekawie będzie rywalizować po przeciwnych stronach. I rzeczywiście, w wyniku kontuzji oraz pewnych rozwiązań taktycznych, często grałem w Słupsku na pozycji nr 5. Robiłem wszystko, co mogłem, żeby pomóc drużynie, bo była taka potrzeba. Teraz wystąpię w trochę innej roli, ale z takim samym zaangażowaniem. Zawsze daje z siebie sto procent.

Nasz zespół przystąpi do sobotniego starcia ze sportową złością po minimalnej porażce w Bułgarii. Jakie twoim zdaniem były przyczyny przegranej w ostatnim spotkaniu?
Wiadomo, że rywalom zwycięstwo zapewnił rzut równo z syreną, ale my tak naprawdę przegraliśmy tę konfrontację z innych powodów. Trochę błędów i złych decyzji we wczesnych fragmentach gry sprawiło, że praktycznie przez cały mecz musieliśmy gonić wynik. Żeby zrehabilitować się w Słupsku, musimy ograniczyć liczbę strat i lepiej przechodzić z ofensywny do obrony. W środę Rilski Sportist zdobył dużo punktów po szybkim ataku, trzeba więc pracować nad poprawą defensywy pod tym kątem i unikać podobnych błędów. W Samokowie rywale otrzymali od nas sporo prezentów w postaci łatwych punktów. Takie rzeczy mają olbrzymie znaczenie w spotkaniach, w których wynik jest na styku. Gdybyśmy odpowiednio wcześniej zadbali na boisku o wyeliminowanie pewnych detali, to nie doprowadziliśmy do takiej sytuacji. Sztab szkoleniowy nas na to uczula.

Jak generalnie oceniasz początek sezonu w wykonaniu PGE Startu Lublin?
Myślę, że jest całkiem niezły. Zdaję sobie sprawę, że po srebrnym medalu wobec zespołu są duże oczekiwania, ale zawsze skupiam się po prostu na każdym najbliższym meczu. To jedyne słuszne podejście. Mamy dość młodą drużynę i czeka nas dużo nauki, by rozwijać się jako grupa. Piękno tego sezonu polega na tym, że póki co gramy po dwa mecze w tygodniu. Dzięki temu ci mniej doświadczeni gracze z naszej drużyny mogą szybciej zdobywać cenne doświadczenie. To sprzyja rozwojowi drużyny. Duże znaczenie miało także zwycięstwo w Superpucharze, które dodało nam sporo pewności siebie. Nie można jednak spoczywać na laurach, tylko trzeba cały czas osiągać progres. 

Podczas trwającego sezonu jesteś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w naszym zespole. Młodsi koledzy często o coś pytają lub proszą o rady?
Tak, staram się ich wspierać w różny sposób. Jednocześnie jako jeden z najstarszych wiem, że dobrze jest dawać rady, ale też pozwolić, by samemu wyciągali wnioski i uczyli się różnych rzeczy na własnej skórze.

Jako osoba, która ma już na koncie wiele lat gry w Europie, zadają pytanie nie tylko z zakresu koszykówki?
Oczywiście. Dla chłopaków, którzy dopiero zaczęli zawodowe kariery lub są w trakcie drugiego sezonu, przeskok między życiem w Stanach Zjednoczonych a Starym Kontynentem jest ogromny. Chodzi o różnice kulturowe, sposób funkcjonowania, jedzenie, radzenie sobie w określonych sytuacjach. Podobnie jest w przypadku sposobu gry drużyn, zasad w zespołach, współpracy ze sztabem. Również wygląda to inaczej, niż w lidze uniwersyteckiej. Każdy potrzebuje przynajmniej trochę czasu, żeby się do wszystkiego przystosować.

A ty już czujesz się dobrze zaaklimatyzowany w Polsce?
Tak. W zasadzie to potrafię się łatwo zaadaptować do wszystkich warunków, gdziekolwiek bym się nie znalazł. Pewnie dlatego, że wiodę bardzo proste życie i nie mam wygórowanych potrzeb. 

Wspomniałeś kiedyś, że przyzwyczaiłeś się do życia w Europie na tyle, że nawet masz tu swoje ulubione miasta...
Tak, w TOP 3 miejsc, w których byłem, są Barcelona i Budapeszt. Choć na pierwszej pozycji umieściłbym akurat Dubaj. Lublin też już jest wysoko w tym rankingu.

BG0A5198

Lublin

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin.

PGESponsor Tytularny
LublinPARTNER GŁÓWNY
LubelskiePartner Strategiczny
PerłaSPONSOR STRATEGICZNY
Nasi partnerzy