Aktualności
Filip Put: Mam nadzieję, że rozpoczniemy serię

W najbliższą sobotę koszykarze PGE Startu Lublin zagrają na własnym parkiecie z Anwilem Włocławek. Początek spotkania w hali Globus 14 marca o godzinie 15:00.
Lublinianie przystąpią do nadchodzącego starcia z chęcią rewanżu na "Rottweilerach" za listopadową porażkę we Włocławku 81:90. Od tamtej pory jednak w szeregach "Startowców" doszło do wielu zmian i w sobotę czerwono-czarni chcą powalczyć o pełną pulę. Zwłaszcza że po 21 rozegranych kolejkach ekipa z województwa kujawsko-pomorskiego plasuje się na ósmej pozycji w ORLEN Basket Lidze, a wicemistrzowie Polski znajdują się na 14. lokacie. - Zarówno my, jak i Anwil zdecydowanie nie jesteśmy zadowoleni z miejsc w tabeli, które obecnie zajmujemy. To tylko pokazuje jak ważne będzie zwycięstwo w sobotę. Możemy się spodziewać meczu walki i tak też skrojony jest zespół z Włocławka. Nie brakuje tam w składzie dobrych walczaków pod koszem, których będziemy musieli zatrzymać, a także zawodników, którzy potrafią sobie radzić na obwodzie. Można powiedzieć, że to drużyna kompletna, ale póki co ten sezon nie układa się po ich myśli. Z pewnością przyjadą tu powalczyć o wygraną - ocenia Filip Put, kapitan PGE Startu.
W poprzedniej kolejce nasza drużyna przegrała na wyjeździe z Tasomix Rosiek Stalą Ostrów Wielkopolski. Jakie zdaniem doświadczonego skrzydłowego były przyczyny tej porażki? - Po długiej przerwie w rozgrywkach pojechaliśmy tam z bojowym nastawieniem i bardzo chcieliśmy wygrać. Mieliśmy dobre założenia obronne, ale ich nie zrealizowaliśmy. Nie mogliśmy złapać odpowiedniego rytmu przez 40 minut. W dodatku rywale na tyle umiejętnie egzekwowali swoją grę w ataku, że nie mieliśmy na to odpowiedzi - mówi Put.
W sobotę, po raz pierwszy od ponad ośmiu miesięcy w hali Globus wystąpi Courtney Ramey. Zawodnik, który pomógł PGE Startowi zdobyć srebro w poprzednim sezonie, pod koniec lutego wrócił do lubelskiego klubu po pobycie w AMW Arce Gdynia. Jak przebiega jego ponowna aklimatyzacja? - Można powiedzieć, że to stary-nowy zawodnik. Dołączył do nas stosunkowo niedawno i cały czas zgrywa się z drużyną. Mamy teraz inny zespół, niż w poprzedniej kampanii, jego charakterystyka jest odmienna. Wdrożenie się wymaga czasu. Na pewno Courtney musi jeszcze lepiej poznać graczy zagranicznych i wziąć na siebie odpowiedzialność rozgrywania, bo głównie tego będziemy od niego oczekiwali - przyznaje Filip.
Do końca sezonu zasadniczego pozostało dziewięć meczów. Jakie jest nastawienie czerwono-czarnych przed nadchodzącymi potyczkami? - Nadal walczymy o występy w fazie play-in. Zdajemy sobie sprawę, że czasu jest coraz mniej i brakuje nam zwycięstw jak tlenu. Mam nadzieję, że w sobotę rozpoczniemy serię wygranych, która poprawi naszą pozycję w tabeli - twierdzi Put.
Kapitan PGE Startu dodaje przy tym, że drużynie brakuje kontuzjowanego Romana Szymańskiego i cały skład trzyma kciuki za jego możliwie jak najszybszy powrót do pełni zdrowia. Po piątkowym treningu zespół odwiedził doświadczonego środkowego w szpitalu.
